[Sokó3]
Zacieśniam grono, choa znajomych coraz wiecej
Coraz wiecej osób patrzy na rece
Ja w tym balu wiruje coraz predzej
Nie chce już obcych żadnych (nie chce)
Chwila, przecież ja nie krece sie wcale
Stoje, to wy sie krecicie i życie, to bal jest nad bale
Jedno ale, jak Mario Bros chociaż idzie to stoi wcią?
A przesuwa sie tło, coż coż tanczysz
Uważaj, nie stwarzaj okazji szujom
Wcią? krą?ą, wypatrują, dla nich sie nie liczy
e dobry z ciebie chłopak, szuje nie mają zasad, no popatrz
Parkiet jest śliski, a kuszą partnerki
Rzucasz sie w oczy, bo ci błyszczą lakierki
Z reki do reki, gierki, sonda jak NASA
A ty sie trzymaj swych zasad
Duchowo, skromnie, w zaufanej strefie
Tancz spokojnie, prosze ja ciebie
W lojalnym gronie, zawsze damy rade
W tej grupie wykluczam zdrade
[Aglus]
Codziennośa to nie taniec towarzyski
To całkiem inna jazda i całkiem inne pyski
Temat jest śliski, bo niejeden sie przejechał
Potkną3 i po upadku walki zaniechał
Dla niego przewał, że życie jest piekne
Nie tylko dla niego, no bo jak okiem siegne kolana są miekkie
Czasy są cieżkie i nogi ugina młody chłopak, dziewczyna
Bo świat zapomina co w ludziach jest ważne
Pod jego dyktando czyny stają sie odważne
A z czasem mało ważne z kim tanczą i za co
Lecą jak ama do ognia nie wiadomo po co, a wiesz coż (coż)
Najlepiej tanczya z uczuciem, żeby nikt cie nie zdeptał
Ewentualnie też nie uciekł
Samopoczucie własne, że tanczysz solowo
Jest adekwatne do przebicia ściany głową
Słuchaj na nowo, to nie taniec towarzyski
Uważaj na wszystko i miej oko na wszystkich
Bo nawet u bliskich nieczysty taniec bya może
A wtedy sie potkniesz na okopanym toporze
To nie jest wzorzec, ta gadka nie jest wszystkim
Uważaj jak tanczysz, po tym wykrzyknik
Ref. x2
[Towar]
Uważaj jak tanczysz...
[Jedker]
...Bo życiowy parkiet bywa śliski
[Sokó3]
Nie bądź jak agentura...
[Aglus]
Zbytnio towarzyski
[Wszyscy]
Bądź bliski dla bliskich
[Towar]
Pamietaj, musisz uważaa na ten taniec
Nie chciałbyś chyba skonczya jako skazaniec
Te słowa nie kazanie, raczej tylko przestroga
Bo wielu świrowało i powineła sie noga
Słuchaj co mówie, musisz miea dobre obuwie
Bo w stówie dziesieciu tylko potrafi dobrze śmigaa
Tak mnie życie nauczyło, choa nie jestem stary wyga
źle zatanczysz - bedą ścigaa
[Jedker i Aglus]
Sam musisz rozstrzygaa!
[Towar]
I kierowaa swoim losem, bo nie osłonisz sie przed ciosem
A ty oślepiony sosem kolejny raz działasz na przypał
Wiesz ja nic nie widziałem, jakby sie ktoś pytał
Chyba ktoś już o tym czytał, znów historia sie powtarza
Wiec uważaj powtarzam (uważaj powtarzam)
Czasem sie zdarza poznaa kogoś, nową osobowośa
Uwierzysz mu na słowo i poniesiesz konsekwencje
A ja zostane sobą, kontroluj Dekadencje
Masz prawo wyboru, jestem nieufny z pozoru
Bo nie raz sie przejechałem, wszystko dokładnie przemyślałem
Jedna chwila, zrobisz z siebie debila, a leszczyk sie przymila
Bo znów pieniądze poczuł
Można mu powiedziea krótko - zejdź mi z oczu
(Niebezpiecznie tak) jakbyś stał na zboczu skały
A ty myślisz sobie, że jesteś tancerz doskonały
I niedługo trwały te finansowe przyjaźnie
Wiec wyluzuj błaźnie, mówie to wyraźnie (uważaj)
[Jedker]
W tancu łatwo sie wywrócia, albo zgubia tempo
ycie jak breakdance nie flamenco
Przyjrzyj sie nad ranem pod sklepem mentom co kołują miedziaki
Patrzą tempo, na nich patrzą sie dzieciaki
Uno momento, ZIP swej racji broni
Nigdy lądowanie po baletach tak jak oni
To ZIP sentymento, z nami Dekadento, wiem na pewno
|