Ref. (cuty) Takie czasy Bo to Polska nie elegancja Francja
(Jedker) Tak to wygląda: Budze sie co rano z japą wygrzaną, z pustą kiermaną, czasu jak zwykle za mało. Do dwunastej sie zapierdalało, trzeba wstaa, a oczy spuchniete. Kolejna ustawka za nastepnym zakretem. Brak chwili, żeby podelektowaa sie skretem. Puszczam po sieci sygnał. Mijam żula, który trąbi poranny hejnał. Chuj, podsumowanie - to nagranie, a czy ukazana różnicaż Zip nie burak, ani nie woźnica. Jedi nie ściemnia. Na pohybel temu kto go oczernia. To wszystko.
Ref. x2
(Sokó3) Diody na sprzecie wybijają rytm jak werbel. Sokó3 i Jedker. Prosto nie pokretnie mówie. Tak to wygląda: ściany, które kiedyś były białe, żaluzje brak firanek. To nie iluzje, choa niektóre lica nastukane. Kolejny ranek, zastał nas... Taaa... No i coż Inny dzien, takie samo pomieszczenie. W Witrynach Odbicia, ja sie nigdy nie zmienie. To wygląda tak: kolejne zgromadzenie, dym. Chetnie bym coś obrządził, a ty byś gwiazdo skonczył mącia, błądzia, rządzia i pierdolia byle rym dla rymu. Ilu takich skurwysynówż To nie aluzje, na później... Ty byś chciał bardziej cool i luźniej, ale bywa różnie. Szkiełko przykurzone, dookoła płyty, to nie hity z satelity stereo (stereo). Pamietam przełom 88/89, mam to przed oczami: kierowca Ikarusa jedzie, literkami ze Smerfami wyklejone "Bogdan 607". Puszki po napojach szoferke zdobią. W wielkim walkmanie mam ze sobą pierwszą kasete rapową, kiwam głową, myśle - jak oni to robią? To był folklor polkolor, teraz tak to wygląda. Jesteś w tyleż Nie znasz sie na nowych prądachż Kto jaką droge obrał taką ma. Ważne kto rade da. Rap gra, polska wersja. Nie przy cudzych Mercedesach z pożyczonym złotem na zdjeciach. Jestem naturalny, taki jestem. Nie strugam kozaka, tylko operuje wierszem i dźwiekiem. Diody na sprzecie znów do rana. Ja i moja kompania. Koncertowymi plakatami wyklejona ściana, pod oknem fotel. To nie hotel, to wynajety pokój, który mi wpierdala całą flote. Może gdybym skonczył dobrą szkołe i miał roboteż... Mama mówiła - odrób lekcje. Ja wolałem jak Jedker z dyktafonem na ławeczce kleia teksty pierwsze, co nie znaczy, że do konca życia tam jest moje miejsce... Elo, elo, elo
Ref. x2
|