[Sokó3]
Pewnego dnia spotkałem po latach koleżke
Co kiedyś miał mistrzowską Czeszke na wakacjach
Pamietam go też jeszcze w innych sytuacjach, ale
Pewnego dnia na śródmieściu stałem
Na coś czekałem, spotkałem go, a on mi mówi
Siemanko, bracie, dziwnie sie zrobiło raczej
W rzeczywistości naszej, czy to nie miało bya inaczejż
Przypomnij sobie tamte dni
Nawet w zimie było jakoś wiecej słonca
Każdy problem z założenia dało sie rozwiązaa
Z dnia na dzien i tak bez konca
A teraz jedenastolatki handlujące honoratą
Ich klienci za to sadzą kosy swoim braciom
Co sie stało z Kasią, pamietasz, zawsze była wspólna
Teraz robi hot dogi u Turka z Hamburga
Nie w gastronomii, przypomnij sobie z podwórka najlepsze nogi
Ta maniurka dziś ma sztuczne cycki i tanczy na rurkach
A Ziomuś, to był dobry wariat, pamietasz
0-800 bezpłatny numer konfidenta
Wcią? siedzi w puszce, które to już świeta
Mama Henka wniebowzieta, że ten robi w papierniku
e uczciwą ma prace, nie na ławce przy śmietniku
Ale on ma w pamieci ile przejebał kwitu
I gdzie by dzisiaj mógł bya, bez kitu
Bez liku marzen, bracie, ha, pamietasz jak oni mówili
e pewnego dnia - i wtedy ja zapytałem przerywając
e tak powiem, lata mijają, ludzie sie zmieniają
A co Ty robisz, za bardzo nie wnikając
A on mi na to - bracie, ożeniłem sie bogato
Rozumiesz, jej ojciec ma fabryke pod Poznaniem
Grubsza afera chłopaku, kurwa mówie Ci
I byłem dumny, że ja sam, że WWO, że ZIP Skład
e z nimi rade dam, że pewnego dnia
(pewnego dnia)
[Jedker]
Spotkałem koleżke pewnego dnia
Krótka wymiana zdan, pytał czy se radze
Raczej, mam to na uwadze
A on mówi, że pracuje w firmie o uznanej marce, handel autem
Mówi, że cieżka praca nie jest dla niego garbem, tylko go rozwija
światopogląd jak żmija
Lapie dusi człowieka, czas ucieka, czas mija
On opiekuje sie swym skarbem, wiesz wiją swoje gniazdko
Budowana willa - chwila, całe życie harujesz
Umrzesz, nie spróbujesz - pytam go
E tam - dla niego to nie to
Mówie - pieniądzem omamiony nie bedziesz wolny
Tak naprawde pewnego dnia każdy z nas musi odkrya w sobie tą prawde
Chwila, zawieszenie wzroku na garniaku Jean Paul Gaultier
Pewnie chcesz wiedziea, co na obiad je, eż
Bo ja nie, ojca miał majora UB, wiec jest ustawiony
Gdzie granice pomiedzy umiarem, a przesadą
Niech inni mu zazdroszczą, niech inni mu jadą
My nie, komu sie należy, oddaje hołd Zet I Pe
Nie sia-la-la, każdy z nas wierzy że pewnego dnia
Wszystko dobrze sie ułoży
Nie w sensie hajsu, vip loży
Nasza siła, talent i dar Boży w lepsze życie sie przełoży
Tak, że pewnego dnia możesz to bya Ty, moge to bya ja
(pewnego dnia)
|