Na końcu świata mam swój dom
i mieszkam sam
wyprowadziłem z miasta się
bo chciałem tak
mego adresu nie zna nikt
od paru lat
spokojnie mijał dzień za dniem
wciąż mija tak
lecz po miesiącach chyba dwóch
a może trzech
poczułem, że coś nie jest tak
poczułem, że
nie ja mam w nosie cały świat
o nie, nie, nie
to świat zapomniał sobie mnie
olewa mnie
kto w końcu stanie w moich drzwiach
kto w końcu coś przyniesie mi
kto w końcu zbłądzi pod mój dach
kto mi poświęci kilka chwil
aż w końcu pierwszy przybył gość
cieszyłem się,
lecz to listonosz z miasta był
i przyniósł mi
masę rachunków wezwań i
do wojska bilet przyniósł mi
grzywną zagroził, potem znikł.
ktoś w końcu stanął w moich drzwiach
ktoś w końcu coś mi przyniósł dziś
ktoś w końcu zbłądził pod mój dach
ktoś mi poświęcił kilka chwil
|