Położymy płasko uszy,
Pysk na kłódke, ogon w ruch!
Skowyt niech sie tłucze w duszy,
Kasza niech napełnia brzuch.
Przecie tylko o to chodzi,
eby hołdów było dośa.
Ta dłon skarci, co nagrodzi -
Jeden kształt ma kij i kośa.
Nikt mi nigdy tego nie da, co mi moja buda da!
Buda moja! Buda moja! Buda moja! Buda ma!
Zapomnimy dawne razy,
Wyliżemy gorycz z blizn.
Gesty starczą za rozkazy,
A za gesty starczy gwizd.
Jeśli kochasz swoją bude,
To pokochaj łancuch swój!
Śmierdzi gnojem twój ogródekż
- Przecież to twój własny gnój!
Nikt mi nigdy tego nie da, co mi moja buda da!
Buda moja! Buda moja! Buda moja! Buda ma!
Zanim na złodzieja z kłami
Skoczysz w swej najkrwawszej z pian,
Czekaj, aż ci ktoś oznajmi,
Kto tu złodziej, kto twój pan.
Kto potopił ci szczenieta,
Słuch i wech odbierze, nim
Przyjdzie świeta, choa przekleta
Pieska śmiera po życiu psim.
Nikt mi nigdy tego nie da, co mi moja buda da!
Buda moja! Buda moja! Buda moja! Buda ma!
Gdy zapomnisz już, żeś w polach
Ją3 pod płotem tunel rya,
Wtedy, ile tylko wola -
Bedziesz wya mógł, wya i wya!
|